środa, 2 stycznia 2013

Były soBie nerki Trzy



Były, bo już pojechały z nowymi właścicielami w świat! Dwie nerki uszyłam dla córki i jedną szarą dla zięcia. Tak mi się wydawało, a przynajmniej pod choinką leżała zapakowana dla niego:) Córka już następnego dnia zaczęła ją nosić jako idealną nerkę zimową:) Jakoś się dogadają, a jak nie to będę szyć następną:)
 Dzisiaj będzie odwrotnie. Najpierw pokażę jak wyszły, a w następnym poście jak je szyłam:)
****
Oto one.
Każda z nich uszyta jest z posiadanych wcześniej materiałów. Jedynie co dokupiłam to niektóre zamki i jedno zapięcie.

 Szara nerka.

Każda jest dwukomorowa. Nie szłam na łatwiznę:)
Te dwie uszyłam z zasłon.

W środku jest naszyta mała kieszonka , np. na bilet.

Druga komora.




Tutaj widać resztkę z peleryny mojej siostry:)




Do miłego!!!!

poniedziałek, 24 grudnia 2012

Wigilijna Kratka

   Z okazji świąt Bożego Narodzenia życzę wszystkim dużo radości, wielu pomysłów i cierpliwości w ich realizacji.
****
Oto moja wigilijna wersja sukienki mod.118 z burdy 10/2012.













 Do miłego!!!!

czwartek, 6 grudnia 2012

Mój Anioł

Z uszyciem tildy-anioła nosiłam się od grudnia zeszłego roku. Zgromadziłam wszystkie potrzebne materiały, zaopatrzyłam się w fachową literaturę i co? NIE ZDĄŻYŁAM !!! Zawsze brak czasu, zawsze coś bardziej pilnego. Ale w tym roku zaczęłam właśnie od niego. To jest mój pierwszy, ale nie ostatni anioł.
Szyłam go trzy dni. Nie szło szybciej:( Pierwszy raz i te części takie malutkie.
Co mi wyszło? Żeby obejrzeć musicie poświęcić trochę czasu. Zamieściłam dużo zdjęć, ale inaczej nie mogłam. Chciałam Wam wszystko pokazać:)
*****
Trochę powstała na podobieństwo moje. Nie żeby zaraz anioł, ale taka z fryzurą nie do końca najlepszą i to ciałko z celulitem:) Ale jestem z niego dumna:)
Odrysowane części na materiale. Na ciało użyłam spandeksu w cielistym kolorze. Leżał u mnie kilka dobrych lat  taki niewykorzystany 

Zapasy szwów przycięłam na 3 mm.

Do wypchania kupiłam w lumpeksie poduszkę. Tania (2 zł.) i idealna do tego. Wystarczy na kilka tild.


Najlepszym urządzeniem do upychania waty okazał się kijek do zazdrosek. Część ostra fajnie wciągała watę, a zaokrąglona nieźle ją upychała.

Nóżkę po wypchaniu zaszyłam.

Trzeba ręcznie przyszyć najpierw do przedniej, albo tylnej części tułowia. Później zszywamy razem.




 Wygląda to makabrycznie, ale taki sposób pokazano w książce:)



Teraz czas na sukienkę. Rękawki.

Już przyszyte do górnej części sukienki.

Dół sukienki to kawałek materiału w rozmiarze 45 x 45 cm.

Skrzydła.

Skrzydła szyłam dookoła bez pozostawiania otworów. Przecięłam na środku materiał i wywinęłam na prawą stronę. Po wypełnieniu watą zaszyłam ręcznie.


Halka też musiała być:)



Skrzydła są na agrafkę.

Oczka wykonałam markerem do CD.


I to by było na tyle. Spodobało mi się szycie i mam już skrojone następne tildy. Muszę się sprężyć, bo chciałabym je wysłać rodzinie na święta:)
Do miłego!!!