Od dłuższego czasu szukałam wzoru idealnego, takiego, na którego widok powiedziałabym: TO TEN !
Nie jestem szczególnie wybredna. Nie chodzę na bankiety, nie mam spotkań biznesowych, pracuję w służbowym uniformie. Ale szukam sukienki, w której, obojętnie, czy idę do pracy, czy po zakupy, czułabym się dobrze, komfortowo. Chciałabym, tak jak każda z nas, idąc ulicą, czuć na sobie spojrzenia kobiet (ciut zazdrości) i mężczyzn (pełen zachwyt). Przecież po trosze, po to właśnie wszystkie to robimy. Kiedyś, gdzieś przeczytałam, że: kobieta ubiera się po to, żeby szlag trafił jej koleżanki.... Trochę prawdy w tym jest, nieprawdaż?:) Bo niby dlaczego, stojąc przed lustrem, o ile w 100% nie jesteśmy zadowolone, mówimy: Boże, jak ja będę wyglądać?! Znamy to, nie?
Po przewertowaniu sterty Burd, COŚ znalazłam! Być może to jest właśnie to! Prosta, klasyczna sukienka. Pokazana w dwóch wersjach: gładka i szkocka krata. W tym momencie interesuje mnie ta druga. Jestem w posiadaniu materiału ze sprutej spódnicy i nie wiem czy wystarczy, ale spróbuję. Wzór jest dosyć ciekawy i posiada to co lubię: łódkowy dekolt, rękawy 3/4 i dół w kształcie litery A, maskujący moje "bryczesy".
Asymetryczna zakładka zamienia prosty fason w sukienkę elegancką, a więc o taką mi chodziło! Nie wiem, czy z mojej kraty stworzę coś podobnego, ale już nic innego nie wymyślę.
Przedstawiam Wam Burdę 10/2000, model 106 i mój materiał.
Co sądzicie o tym fasonie?

,
Sukienka na wyjście do kafejki ...
.....na co dzień do sklepu....
....na rano do pracy.......
......no i jest twarzowa:)
W międzyczasie pomęczę się z wykrojem. Do miłego!